niedziela, 19 listopada 2017

Wywiad z Dominiką Smoleń


Witam!
Miałam ogromny zaszczyt przeprowadzić wywiad z młodą, ambitną pisarką, autorką "Ceny naszych pragnień". Zapraszam serdecznie.

1. Jak zaczęła się Pani przygoda z książkami?
Bardzo wcześnie – zaraziła mnie tym bakcylem moja rodzina. Zarówno moja mama, jak i obie babcie są raczej typami, które wolny czas spędzają przy czytaniu: powieści, gazet, czegokolwiek. Później się okazało, że czytają także moje ciotki i chrzestna, więc obecnie to ja jestem ich biblioteką, z racji moich dosyć pokaźnych zasobów. Teraz sobie nie wyobrażam swojego życia, w którym bym nie pisała i nie czytała.

2. Najpierw pojawił się "Książkowir" czy "Cena naszych pragnień"?
Książkowir powstał w 2013 roku – w tym roku, w sierpniu, była czwarta rocznica. Natomiast „Cena naszych pragnień” została wydana w 2015, chociaż także została napisana w 2013 – jeszcze przed założeniem Książkowiru. Stąd stwierdzenia, że skoro tak dużo czytam i recenzuję, to moja debiutancka powieść powinna być lepsza, są troszkę śmieszne, chociaż w pełni je rozumiem. Teraz „Cenę naszych pragnień” napisałabym inaczej i zarówno ja, jak i wszystkie blogerki, które czytały już „Bied do gwiazd” widzą ogromny postęp w moim warsztacie. Z krytyki mojego debiutu sporo jednak wyniosłam i mam nadzieję, że różnica naprawdę będzie dostrzegalna.

3. Rozwój bloga pomógł w jakiś sposób w rozwoju Pani pisarstwa?
Ciągły kontakt z powieściami, ze słowem pisanym, to zdecydowanie coś, co jest obowiązkowe dla każdego pisarza – po pierwsze dlatego, żeby nie powielać pomysłów, po drugie po to, żeby bogacić swoje słownictwo, a po trzecie, żeby uczyć się na błędach innych. Po czterech latach pisania na Książkowirze i po kilku miesiącach pisania na Blasku Książek (epizod, który miał miejsce na początkach roku 2013) sporo się nauczyłam – zarówno na temat tego, jak powinno się ubierać myśli w słowa, jak i tego, co to znaczy praca z tekstem. Można nawet śmiało porównać moje recenzje z teraz i z tamtego okresu – ich długość obecnie jest z trzykrotnie większa!

4. Czy otoczenie ma wpływ na Pani wenę? Ma Pani jakieś ulubione miejsce do tworzenia?
Najbardziej lubię pisać w swoim pokoju, gdzie mam ciszę i spokój, ale tak, otoczenie ma wpływ na moją wenę. Chodzi tu jednak bardziej o inspiracje, które czerpię z obserwacji, a także o słowa wsparcia, jakie słyszę od wielu swoich przyjaciółek i blogerów.
Lubię też, jak w tle, kiedy piszę, leci delikatna, pełna uczuć muzyka. Nawet teraz, podczas odpowiadania na pytania do tego wywiadu, słucham jakiegoś coveru.

5. Swoją przygodę z pisarstwem rozpoczęła Pani bardzo wcześnie. Czy ma Pani rady dla współczesnych pisarzy, którzy się wahają przed ukazaniem swoich dzieł na światło dzienne?
Skoczcie na głęboką wodę – po prostu. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie krytykował, ale pojawią się też osoby, które będą to pochwalały i wspierały. Jeśli się uda, to się uda, jeśli nie, to uda się następnym razem, a z opinii innych ludzi możecie zrobić użytek na przyszłość i widzieć, co należy poprawić. Ja tak zrobiłam, albo przynajmniej się postarałam i wiem, że każda moja kolejna powieść jest coraz lepsza i będzie coraz lepsza.
Jeśli macie tylko chęć, marzenia i pomysły – to je realizujcie. Po prostu.

6.  Jeśli miałaby Pani możliwość polecieć w kosmos, który zakątek najchętniej by Pani odwiedziła?
Zawsze podobał mi się Saturn, ze względu na te swoje pierścienie, ale chciałabym chyba zwiedzić te najdalsze zakątki, które są jeszcze niezbadane i kryją w sobie masę tajemnic. Może akurat jakąś udałoby mi się odkryć? To byłoby zdecydowanie ciekawe i wartościowe doświadczenie! Natomiast z racji tego, że raczej nigdzie udać się nie mogę, to będę starała się zawojować rynek wydawniczy, ale czy mi to wyjdzie – zobaczymy. To takie wyzwanie jak podbijanie kosmosu, naprawdę!

7. Jak to jest czekać na premierę własnej książki?
Jest fajnie, ale z drugiej strony człowiek się bardzo niecierpliwi. Już by chciał okładkę, już by chciał trzymać książkę w dłoni, już by chciał czytać wszystkie te recenzje – nawet negatywne, żeby wiedzieć, nad czym jeszcze popracować, albo co zmienić, a tu… nie można, bo data premiery dopiero za kilka miesięcy! Cierpliwość to chyba nie jest jedna z moich mocnych stron, ale czekanie na coś takiego, to jednak dosyć pozytywne uczucie jest, a towarzyszą temu naprawdę wielkie emocje, czy bliżej dnia oficjalnej publikacji!

8.  Ma pani jakieś pragnienie związane z książką "Bieg do gwiazd"?
Oczywiście – żeby to był hit! To raczej oczywiste i takie podświadome. Sądzę, że każdy pisarz tak ma, niezależnie od dorobku, jaki ma na swoim koncie. Niemniej jednak kolejnym takim pragnieniem, które towarzyszyło mi już od samego początku pisania, kiedy w ogóle wpadłam na pomysł bohaterki chorej na cukrzycę (chorobę, na którą sama od kilkunastu lat choruję), to uświadomienie społeczeństwa, na czym ta choroba dokładnie polega, jak się trzeba z nią mierzyć i jakie są jej objawy, bo wiele osób nie wie nawet tego. Mam nadzieję, że uda mi się, chociaż w malutkim stopniu.

9. Czy jak kończy Pani pisać, nie odczuwa Pani pragnienia zmiany czegoś w książce?
Tak, oczywiście. Zawsze tak jest. W trakcie pisania, po zakończeniu… Cały czas ma się takie wrażenie, że coś można jeszcze poprawić, zmienić, ale czasem powoduje to całkowite odwrócenie fabuły, którą się już ma. Zazwyczaj nie ulegam takim impulsom i staram się iść dalej tokiem, który wcześniej obmyśliłam (kiedy piszę) lub zaufać sobie i uwierzyć, że zrobiłam to najlepiej, jak mogłam (kiedy skończę pisać). W końcu inaczej nigdy bym nie wysłała książki do wydawcy, tylko cały czas trzymała ją na dysku i poprawiała do nieskończoności… A jeśli coś mi nie wyjdzie, będę miała jakiś pomysł – zawsze mogę to wszystko poprawić i zawrzeć w kolejnym dziele. Tak to działa, chyba nie tylko u mnie.

10. Jak Pani zachęci czytelników do "skonsumowania" swoich autorskich książek?
Powiem im, żeby zapoznali się z ocenami innych czytelników. Wiadomo, że ja nie jestem w stanie obiektywnie ocenić swojego dzieła, ale jak na razie mogę zdradzić tyle, że dotychczas „Bieg do gwiazd” czytało jakieś dwadzieścia blogerek i żadna z nich nie powiedziała mi o tej powieści złego słowa. Każda z nich ma duży staż na blogsferze, każda ma popularnego bloga i czytanie ich miłych słów było miodem na moje serce. Mam nadzieję, że poczujecie to samo, co one, kiedy czytały moją nową powieść. Będę za to mocno trzymać kciuki, a Wy natomiast trzymajcie kciuki za mnie, żebym niebawem napisała coś jeszcze lepszego!

Bardzo dziękuję za wywiad Dominice Smoleń

niedziela, 12 listopada 2017

"Przypadki Agaty W." Sandra Borowiecka



Tytuł: Przypadki Agaty W.
Autor: Sandra Borowiecka
Wydawnictwo: Szpalta
Liczba stron: 230
Data premiery: 10.11.2017
Moja ocena: 9/10


Z twórczością autorki spotkałam się pierwszy raz, jednak wcześniej wiele o niej słyszałam. Nie spodziewałam się tak świetnej książki. Przeczytałam to mało powiedziane... pochłonęłam ją w formie ebooka. Ociągałam się z jej przeczytaniem, zawsze pierwszeństwo mają u mnie książki papierowe (na szczęście ta w tej formie również podobno się pojawi). Cieszę się, że zabrałam się za "Przypadki Agaty W." i pochłonęłam w ciągu dwóch dni. 
Zapraszam na moją opinię.

Życie Agaty nigdy nie było usłane różami. Dokonuje najgorszego, próbuje popełnić samobójstwo wbiegając pod samochód, jednak próba się nie udała. Co doprowadziło do tak ogromnego poświęcenia? Jak zmieni się życie bohaterki? Czy zmieni swoje nastawienie do wiecznie mrocznego świata? Czy wygra walkę z przeszłością?

Pani Sandra Borowiecka w swojej książce porusza ważne aspekty życia, które dzieją się gdzieś na świecie bardzo często, a my tego nie widzimy. Spotykamy się w niej z problemami samobójstwa, depresją, problemami finansowymi, wyborami życiowymi... Książka jest bardzo realistyczna, w pewnym stopniu do nas przemawia. Z uwagą i zaangażowaniem czytamy powieść żyjąc razem z bohaterką, przeżywając lepsze i gorsze chwile.

W książce mamy doczynienia z przemianą bohaterki, jednak nie diametralną a stopniową, którą możemy po kawałku kosztować. Autorka nie idzie na łatwiznę. Każdy element, szczegół jest ważny. Wszystko w tej książce ma sens i jest po coś. Kiedy Agata poznaje doktora Perdiaux jej życie się zmienia. Pomaga przejść jej przez problemy nie samej, idą przez nie razem.

"Milcząc. Najważniejsze rzeczy, przychodzą w ciszy. W skupieniu. Wtedy życie dzieje się 
naprawdę."

Pani Borowiecka ukazuje nam fakty nie upiękrzając ich, ale przedstawiając ich sens, znaczenie. Życie bohaterów nie jest kolorowe, jest pełne rozdroży przed którymi trzeba się zatrzymać i wybrać jedną z drug. Przy czytaniu emocje mną zawładnęły. W wielu momentach łzy same mi leciały. Nie spodziewałam się tak pobudzającej psychicznie, nakłaniającej do refleksji książki.

"Przypadki Agaty W." to świetna obyczajówka psychologiczna. Nasze życie może się po niej w pewnym sensie zmienić, zmieniamy swoje nastawienie do świata i zauważamy okrótny los wielu osób. Myślę, że może ją przeczytać każdy, kto jest gotowy na poruszanie takich tematów. Gorąco ją polecam, zawładnie waszym umysłem na długo.
Pozdrawiam

Za książkę dziękuję autorce, Pani Sandrze Borowieckiej.

poniedziałek, 30 października 2017

Zapowiedź debiutu Marty Matulewicz!



Laura, to dwudziestopięciolatka zdradzona przez chłopaka. W Szczecinie pracuje jako recepcjonistka na siłowni. Jednak pragnie odmienić swoje życie. Spróbować czegoś nowego.  Ukończyła college angielskiego, czy nie jest dobrym pomysłem wypłynąć na szerokie wody? W poszukiwaniu lepszego życia wyjeżdża do Londynu. Ma ambitne plany: być bogatą, schudnąć, znaleźć pracę i faceta. Jednak okazuje się, że nie wszystko idzie po jej myśli. Już w czasie lotu ma problemy, a przed nią jeszcze wiele kłopotów... Czy Laurze uda się spełnić marzenia?

Ebook będzie dostępny od 15 listopada. Chcecie dowiedzieć się więcej o książce? Koniecznie przeczytajcie moją przedpremierową recenzję i śledźcie na bieżąco fanpage autorki.
Zamierzacie przeczytać? Nie możecie się doczekać premiery?
Pozdrawiam <3

sobota, 21 października 2017

Bomba emocjonalna, czyli "Jeśli tylko..." Karolina Klimkiewicz


Tytuł: Jeśli tylko...
Autor: Karolina Klimkiewicz
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 274
Moja ocena: 10/10

Znacie to uczucie, kiedy siedzicie z nosem w książce i opakowaniem chusteczek? Po książkę "Jeśli tylko..." sięgnęłam z ogromną chęcią. Kiedy o niej usłyszałam i przeczytałam pierwszą recenzję, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Lektura przerosła moje oczekiwania, nie spodziewałam się takiego wybuchu emocji. Zapraszam na moją opinię.

poniedziałek, 9 października 2017

"Początek mnie i ciebie" Emery Lord

Tytuł: Początek mnie i ciebie
Tytuł oryginalny: The Start of Me and You
Autor: Emery Lord
Wydawnictwo: Amber
Premiera: 30 listopada 2015
Liczba stron: 320
Moja ocena: 5/10

Opis
Paige, to siedemnastoletnia dziewczyna, której chłopak utonął. Próbuje zmienić swoje życie, jednak w domu i w szkole nie układa jej się tak, jakby chciała. W szkole poznaje chłopaka, z którym się stopniowo zaprzyjaźnia i zmienia on jej życie. Paige się zmienia i znowu zaczyna żyć, jak typowa nastolatka. Jest jeszcze chłopak, który od dawna jej się podoba...

Rozczarowanie
Zawiodłam się na tej książce, po opiniach myślałam, że niezła przygoda się szykuje, jednak skończyło się na myśleniu... Książka bardzo się dłużyła, nie działo się nic nowego, ciągle czekałam na coś, co mnie zaskoczy i się nie doczekałam. Książka przedstawia zwykłą historię. Chłopak nastolatki utonął a ona ma przyjaciół, spotyka się z nimi... życie. Bohaterka jak każda nastolatka ma pewne rozterki. Mogę chyba powiedzieć, że pomysł na fabułę słaby

Oprawa graficzna
Okładka na pewno nie jest chwytliwa. Nie pasuje mi ta dziewczyna w wodzie do całokształtu okładki. Tytuł "Początek mnie i ciebie"... Też mi do książki jakoś nie pasuje, patrząc na tytuł i okładkę spodziewałam się czegoś innego.

Bohaterowie
Główna bohaterka zdecydowanie mnie irytowała. Ciągle użalała się nad sobą po śmierci chłopaka, którego tak naprawdę nie kochała. Każde miejsce jej się z nim kojarzyło. Reszta bohaterów bardziej mi się podobała.

Plusy
W książce podobały mi się postacie drugoplanowe. Były inne niż zwykle, każdy miał swój charakter. Poza tym styl autorki był lekki. Książka też ukazuje miłość nastoletnią: lekką i niewinną.

Podsumowanie
Książka wywarła na mnie mieszane uczucia. Nie była ona emocjonalna czy pełna przemyśleń. Zwykła młodzieżówka ze śmiercią w tle. Na początku mocno się dlużyła. Nie wiedziałam, czy ją czytać, czy jak najszybciej odłożyć. Jestem przekonana, że długo nie będę o niej pamiętała.



sobota, 23 września 2017

Książka malowana słowami, czyli „Dziewczyna, którą kochałeś” Jojo Moyes

Witam!
Dziś przygotowałam drugą recenzję książki spod pióra Jojo Moyes. "Dziewczyna, którą kochałeś", była dla mnie zdecydowanie lepsza od "Razem będzie lepiej". Dlaczego? Tego dowiecie się po przeczytaniu mojej opinii.
Zapraszam serdecznie.
Tytuł: Dziewczyna, którą kochałeś
Tytuł oryginalny: The Girl You Left Behind
Autor: Jojo Moyes
Wydawnictwo: Między słowami
Premiera: 11 stycznia 2017
Liczba stron: 512
Moja ocena: 9/10

"Za kilka minut zobaczysz wyraźniej kolory. Nazywa się „Dziewczyna, która kochałeś”. A w każdym razie ja – my – tak uważam. Z tyłu, na ramie jest taki napis. Ona… to jest moja ulubiona rzecz w całym domu. Właściwie ulubiona na całym świecie."

niedziela, 17 września 2017

Wywiad z blogerem

Hej Kochani!
Dziś przygotowałam inny post niż zwykle. Chcę zwrócić uwagę na pięciu cudownych blogerów, którzy zgodzili się wziąć udział w mojej akcji. Akcja ma na celu nas integrować, promować blogi oraz pokazać, że mimo iż wszyscy jesteśmy blogerami książkowymi, każdy z nas jest inny.

Pięciu blogerów. Pięć światów. Pięć charakterów...
#Sadistic Writer ze zbiorowego bloga Zniewolone treścią to fanka fantastyki pisząca cudowne recenzje. Możecie ją spotkać na instagramie, fanpage'u bloga oraz prywatnym.
#Zaczytany w książkach, czyli jedyny przedstawiciel płci męskiej w naszej akcji. Jego blog ma spory staż. Na swoim koncie ma sporo współprac. Koniecznie odwiedzając jego bloga zajrzyjcie na fanpage.
#Lena z bloga Magdoszopedia jest początkującą blogerką, która na swoim blogu pisze nie tylko o książkach. Zaglądajcie na jej fanpage oraz twitter.
#Dobra córka zła, to dziewczyna doświadczona, mająca za sobą wiele współprac i pisząca z pasją. Możecie ją spotkać na fanpage'u oraz instagramie.
#Asia z bloga Uczta dla duszy, to również początkująca blogerka. Na swoim blogu zamieszcza subiektywne recenzje. Zapraszam na jej fanpage.

Jeśli tutaj dotarłeś, proszę, skomentuj. Bardzo mnie to motywuje i odwiedzam każdy blog, po którym został ślad.
Spodobał Ci się mój blog? Zaobserwuj.