wtorek, 25 lipca 2017

Top cytaty


Przygotowałam dla Was post, w którym przedstawiłam swoje ulubione cytaty z książek, które recenzowałam. Często nie zwracamy na nie uwagi, ale często cytat sam w sobie ma przesłanie.
Zapraszam

"Mówią, że kiedy umierasz, całe życie przebiega ci przed oczami. Nikt nie mówi jednak o tym, że kiedy patrzysz, jak umiera osoba, którą kiedyś kochałeś, doświadczenie to jest podwójnie bolesne, ponieważ przeżywasz na nowo dwa życia, które niegdyś podążały tą samą drogą."
"- Każdy musi mieć jakieś sekrety - oznajmił. - Dzięki nim jesteśmy podatni na ciosy."
"Black ice"

"Niektóre drogi trzeba pokonywać samotnie."
"Długo i szczęśliwie żyje się tylko w bajkach"... 
"Igrzyska śmierci"

"Musisz mieć marzenia. Zawsze (...) Bez nich już teraz możesz położyć się i umrzeć, bo jaki sens ma życie bez marzeń?"
"Spełnienia marzeń"

"Nieważne jak coś się nazywa ważne, czym jest."
"Moje życie od teraz"

"Podobno odkochać się można równie łatwo, jak się zakochać. Ale co w sytuacji, kiedy osoba, którą kochaliście, umarła? Czy trzeba się odkochać, żeby się zakochać, w kimś innym?"
"Chłopak, który stracił głowę"

"Żyj i daj żyć innym."
"Pewnego dnia"

"Odwaga polega na tym,żeby iść do przodu,choćby nie wiem co."
"Dziwne, że ludzie mogą się znać przez tyle lat i tak bardzo mylić się co do siebie."
"Zawsze jest jakaś droga,którą można pójść,zawsze jest jakieś wyjście.I nie trzeba się bać."
"Panika"


"Musisz dostrzec cuda, żeby zdarzały się cuda."
"Bądź sobą. Wszyscy inni są już zajęci."
"Oddam Ci słońce"

"Nie wszystko jest tym, na co wygląda, a ludzie nie zawsze są tymi, za których się podają."
"Wybrani"

"Skrzywdzeni ludzie zachowują się tak, jak się zachowują, bo nie wierzą, że na świecie istnieje dobro. Ponieważ sami nigdy go nie zaznali."
"Przyniosłeś ciszę,
najpiękniejszy dźwięk, jaki słyszałam,
bo cisza była tam, gdzie byłeś ty.
A teraz zabrałeś ją ze sobą.
I wszystkie hałasy, wszystkie dźwięki świata
nie są na tyle głośne, żeby przebić się przez ból złamanego serca.
Patrzę w gwiazdy, wieczne i niezmierzone, i szepczę:
wróć do mnie,
wróć do mnie,
wróć."
"Bez słów"

"Nie ma możliwości porażki, jeżeli sukces zależy wyłącznie od większego wysiłku."
"Ludzie są dużo bardziej skomplikowani od psów i mają dużo ważniejszy sens życia. Ostatecznym zadaniem psa jest być przy nich, trwać u ich boku bez względu na wszystko, nieważne jak potoczy się ich życie. Teraz mogłem jedynie dać mojemu chłopcu pociechę i zapewnić, że w tych ostatnich chwilach nie jest sam, że troszczy się o niego pies, który kocha go bardziej niż cokolwiek na świecie."
"Był sobie pies"

"Przenikamy przez cudze życie jak duchy i zostawiamy po sobie wspomnienia o ludziach, którzy tak naprawdę nigdy nie istnieli. (...) Ale koniec końców to my decydujemy, jak inni mają nas widzieć."
"Słowa mogą Cię zdradzić, jeżeli wybierzesz niewłaściwe, albo wyrazić mniej niż powinny, jeśli jest ich zbyt wiele."
"Początek wszystkiego"

Cytaty spoza bloga. Przepięknej i emocjonalnej książki "Mały książę".

"Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu."
"Miłość nie polega na tym, aby wzajemnie sobie się przyglądać, lecz aby patrzeć razem w tym samym kierunku."
"Mowa jest źródłem nieporozumień."
"Nawet w obliczu śmierci przyjemna jest świadomość posiadania przyjaciela."
"Wszyscy dorośli byli kiedyś dziećmi, ale niewielu z nich pamięta o tym."
"Oczy są ślepe, należy szukać sercem"







niedziela, 23 lipca 2017

Załącznik



Autor: Rainbow Rowell
Ilość stron: 413
Wydawnictwo: Harper Collins

W postanowieniach pisałam o tej książce. Zaczęłam ją pół roku temu i nie mogłam przebrnąć. Dostałam od znajomych na urodziny. Czy prezent był udany? Zapraszam na recenzję.

Lincol'n O'Neill znajduje pracę jako administrator bezpieczeństwa danych. Fajnie brzmi, ale nie spodziewał się, że jego praca będzie polegała na czytaniu cudzych maili. Spodziewał się, że będzie chronił firmę przed atakami groźnych hakerów a nie głupią korespondencją pracowników i przesyłaniu im upomnień. Kiedy natrafił na e-maile Beth i Jenifer zamiast wysyłać im upomnienia z zafascynowaniem czytał o ich prywatnym życiu. Zakochuje się w Beth nigdy jej ni widząc. Nie wie jednak jak z nią porozmawiać i wyznać jej miłość.

Rainbow Rowell, to jak wiecie bardzo popularna autorka takich książek jak: "Eleonora i Park" i "Fangirl". Przyznam szczerze, nie czytałam żadnej książki tej autorki, więc nie mnie porównywać jej styl. Czytałam zaledwie jej opowiadanie z "Podaruj mi miłość", które mnie nie porwało. Odniosłam wrażenie, że "Załącznik" pisany był na siłę. Ma w sobie wiele niepotrzebnych sytuacji, bez których książka mogłaby być nieco lepsza. Po co mamy co siedem stron czytać pięć stron niepotrzebnych maili, w których Jenifer pisze, że poszła do kina (co niczego nie wnosi do fabuły), czy Beth z nią żartuje. Niektóre maile fakt, do fabuły były potrzebne, ale nie taka ich ilość, gdzie mnie nudziły. Lincoln wspomina swoją dawną miłość, o której autorka ciągle pisze. Wspomnienia Lincolna i jego tęsknota... Poza głównym wątkiem w jego życiu nic ciekawego się nie działo. Zwykłe życie faceta.

Książka miała w sobie elementy humorystyczne. Wszystkie maile takie były, jednak mną nie zawładną humor a irytacja. Ma aż 89 rozdziałów!!! Często akcja przeplata się z korespondencją.

Co do bohaterów, nie polubiłam żadnego. Lincoln co prawda był osobą, która powinna przypaść mi do gustu, ale to jego czytanie maili mnie denerwowało.  Powinien wysyłać upomnienia, a zacięcie czytał cudzą korespondencję. Maile ukazywały złe charaktery bohaterek.

Podsumowując książka mi się nie podobała. Denerwująca korespondencja, bohaterowie i nuda. Wracałam do niej kilka razy. Przeczytałam dopiero, kiedy się do tego zmusiłam. Mimo wszystko fabuła pomysłowa. Lekki styl, lektura nie wnosząca niczego do życia. Może książka nie była taka zła, ale nie trafiła w mój gust, może za bardzo na poważnie nastawiłam się do lektury... Nie żałuję, że przeczytałam tę książkę, bo poznałam twórczość znanej osoby. Do twórczości Rainbow Rowell zapewne szybko nie zajrzę.
Moja ocena: 3/10

piątek, 21 lipca 2017

Po schodach do nieba



Autor: Betty J. Eadie
Wydawnictwo: znak literatura nova
Tłumaczenie Hanna de Broekere
Ilość stron: 220

Lekarze myśleli, że Betty umarła. Jej ciało nie dawało żadnych oznak życia. Ona miała wrażenie, że ogląda wszystko z góry. Jej ciało umarło, ale dusza żyła. Wstąpiła do Raju, spotkała się z Bogiem. Rozmawiała z aniołami. Pokazała, że życie nie kończy się na Ziemi.

Pani Betty ukazała swoje życie pozaziemskie podczas śmierci klinicznej, ale i odrobinę życia ziemskiego przed i po. Udowodniła, że istnieje życie po śmierci. Nie jest pierwszą osobą, która znalazła się w Raju.

 "Najważniejszą rzeczą, jaką zrozumiałam, jest to, że liczy się tylko miłość. Zobaczyłam, że bez niej jesteśmy niczym."

W przedmowie doktor medycyny Melvin Morse potwierdza autentyczność jej wrażeń. Nie pierwszy raz słyszał o przejściach, często ludzie opuszczają życie ziemskie, po czym wracają, nawet małe dzieci.

Pani Betty zadaje Bogu i duszom nurtujące ją pytania. Ogląda inny świat. Postrzega różnice między światem na Ziemi a tym pozagrobowym.

Książka jest napisana lekkim językiem. Przypomnijmy, że autorka nie jest pisarką, ale zwykłą kobietą. Każdy może ją zrozumieć. Można ją przeczytać w jeden wieczór. Przedstawia lepszy świat, życie wieczne. Autorka wraca na Ziemię z przesłaniem „kochajcie się, bo to jest najważniejsze”. Każdy ma do spełnienia misję, o której nie wie.

Jedyną rzeczą, która mi się w książce nie spodobała, były opisy dialogów, typu: „Powiedział że...”. Tę książkę czytałoby mi się lepiej z normalnymi dialogami.

"Jesteśmy tam, gdzie mamy być."

Reasumując, książka mi się podobała. Udowadnia, że życie pozagrobowe istnieje. Zawartość tej książki, to tylko szczypta przeżyć autorki. Mogę stwierdzić, że w jakimś stopniu ta książka na pewno zmieniła moje życie i postrzeganie świata. Dla kogo jest ta książka? Dla osób wierzących, czy tych, którzy zwątpili w istnienie życia pozaziemskiego.

Moja ocena:8/10

poniedziałek, 17 lipca 2017

Zaległości czytelnicze

Postanowiłam przeczytać wszystkie książki, które mam w biblioteczce nieprzeczytane. Zaczynam realizować swoje postanowienie i mam nadzieję, że mi się uda. Nie wszystkie książki są w moim stylu, ale mam nadzieję, że w każdej znajdę odrobinę czegoś dla siebie. Większość nie jest już dostosowana do mojego wieku, ale skoro nie chciało się czytać jakieś sześć lat temu, to trzeba nadrabiać...
Zapraszam!

Początki...



Jak już pisałam wcześniej zaczęłam realizować postanowienie. W te wakacje przeczytałam trzy książki, na które nie miałam ochoty (te powyżej). Powiem szczerze nie pożałowałam. Zajrzałam do XXIII wieku, poczytałam trochę listów, poznałam nowych kochanych chłopców i poczytałam cudzych maili!!! W jednej z nich zobaczyłam moim zdaniem pisanie na siłę, od niechcenia... W innej jak wpływamy na życie przyszłych ludzi, jak świat się zmienia. W jeszcze innej rodzinną miłość, którą zawsze powinniśmy okazywać. Wszystkie trzy "grube" (ponad czterysta stron). Przeczytałam pierwszy raz czterysta stron w jeden dzień (nawet się nie spodziewałam, że da się tyle w tak krótkim czasie, raptem kilka godzin). Po przeczytaniu ich wniosek mam jeden. Warto nadrabiać zaległości...



Książki, które zaczęłam...



Dawno, dawno temu, ktoś zaczął książki a ich nie skończył. Dłużą mi się, ale jestem tego zdania, że jak już się coś zaczęło, trzeba to skończyć, bo można wiele stracić. Widzicie tu książki od romansu, po fantastykę i autobiografię. Wiecie kiedy ja zaczęłam "Laurę i klątwę smoczych królów"? Jakieś cztery lata temu. Jednak jeszcze wtedy nie byłam zbyt zżyta z książkami, więc mam nadzieję, że z powodzeniem w najbliższym czasie przez nią przebrnę. Resztę zaczęłam w tamtym roku, ale z jakichś powodów przez nie nie przebrnęłam. Już wam mówię gdzie jestem: "List w butelce": niezaznaczone (ale gdzieś na drugim rozdziale), "Laura i klątwa smoczych królów": niezaznaczone (ale gdzieś na początku, wiecie co jest fajnego w tej książce? Jedna perspektywa jest napisana tłustym drukiem, a druga nie. Kiedyś Wam to pokażę, jak zdołam zrecenzować), "Wilcza księżniczka": niezaznaczone (z tego co pamiętam to gdzieś w połowie),  "Życie na pełnej petardzie":uwaga, uwaga... zaznaczone, strona 151 (bliżej końca niż dalej), "Scenariusz mordercy": 136. Kiedyś miałam zaznaczone zakładkami, ale musiałam użyć ich do innych książek a rogów nigdy nie zginam. Chyba większość zacznę od początku...

Z lat dziecięcych!


Tu może być w przyszłości ciekawie... "Znajomą ścieżką"została wydana w 1977 roku! Natomiast "Vasco da Gama ze wsi Rupcza" w 1986. "Dziewczyna spoza szlaku" jest nieco młodsza, rok 1994. Te książki mają swoją historię. Czytała ją moja mama, siostra, brat i już dawno przyszła kolej na mnie.  Podobno to zbiór dziewiętnastu opowiadań. Naprawdę jestem ciekawa. Czasem warto wrócić do dzieciństwa i przypomnieć sobie, jak żyło się w zupełnie innym świecie pełnym fantazji.

Zagadki



"Włoskie zaręczyny" mogą być lekkim romansem, w końcu Harlequin. "Wyprawa duszkoludka" to piąty tom serii! Ostatni! Jejku, pamiętam jak ją kupowałam ze względu na promocję. Nie wiem czy przez nią przebrnę. Mam nadzieję.

Dziękuję z uwagę. Kibicujcie mi, mam nadzieję, że szybko się z Wami podzielę swoimi emocjami.
Jeśli macie recenzję którejś z tych książek na blogu, to dawajcie linka w komentarzu. Chętnie poczytam i pokomentuję.
Pozdrawiam, udanych wakacji!



piątek, 14 lipca 2017

Szept wiatru


Autor: Sylwia Trojanowska
Wydawnictwo: videograf
Tom 3 serii „Szkoła latania”
Ilość stron: 290

Karolina Laska, to dziewiętnastolatka po uszy zakochana w swoim chłopaku. Lecz na ich drodze stają przeciwności. Nastolatka zrobi wszystko, aby go odzyskać. Poszykuje prawdy realizując marzenia. Poszukuje rozwiązań, aby odzyskać to, co dla niej najważniejsze, miłość.



Pewnie zastanawia Was, skąd recenzja trzeciego tomu, skoro nie napisałam pierwszego i drugiego? W odpowiedzi „Nie przeczytałam”. Idąc do biblioteki nie zastanawiam się, po co idę, bo itak nigdy tego, czego ja chcę nie ma. Zaglądając na półkę nowości przeczytałam pierwszą część opisu. W bibliotekach nie wnikam mocno w to, o czym jest książka. Kupując ją przeczytałabym pięć recenzji szukając wad. Wypożyczyłam więc tę książkę w niewiedzy. Zastanawiałam się, czy ją zaczynać skoro to już ostatni tom. Ku mojemu zdziwieniu autorka doskonale wprowadziła czytelnika w fabułę.



Akcja toczy się powoli. Można powiedzieć, że przedstawia zwykłe, prawdziwe życie. Ukazuje pełną rozterek nastolatkę, która dąży do swojego celu. Odzyskanie miłości. Jest lekka ale porusza ważne temat, takie jak nadwaga, czy rozterki miłosne, jak i oszustwo i walka o swoje. Jednak w wielu książkach te tematy się pojawiają, więc można powiedzieć, że zwykła, spotykana w niejednej książce fabuła.



Czy to jest dziwne, że nie polubiłam żadnego z bohaterów poza przyjaciółką Karoliny? Tylko ona zdobyła od początku moją sympatię. Karolinę dopiero z biegiem czasu zaczęłam lubić.



Reasumując, książka mi się podobała. Spodobała mi się jej rzeczywistość, prawdziwość. Codziennie spotykamy się z różnymi problemami, których nie dostrzegamy. Autorka zaskoczyła mnie zakończeniem, a jednak zakończeniami. Napisała dwa i pozwoliła wybrać czytelnikowi to, które mu się bardziej spodoba. Nie spotkałam się z takim zakończeniem w żadnej książce. Możesz przeczytać tę książkę nie czytając poprzednich. 



Moja ocena 7/10

poniedziałek, 10 lipca 2017

Tajemne miasto

Autorzy: C.J. Daugherty, Carina Rozenfeld
Wydawnictwo: otwarte
Seria: moondrive
Tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kołodzińska
Ilość stron: 336
Kontynuacja bestsellera „Tajemny ogień”


Sacha i Taylor w dalszym ciągu walczą z mrocznymi siłami. Zbliżają się osiemnaste urodziny Sachy, w tym dniu ma umrzeć. Taylor, alchemiczka, próbuje go uratować. Mroczne siły są coraz silniejsze. Młodzi bohaterowie muszą się udać na miejsce, gdzie dokonała się zbrodnia L'hiwerów, gdzie będą musieli walczyć z demonami (to nie spoiler).
Czy uda im się walczyć i uratować Sachę?

"Witaj w alchemicznych świecie. Tutaj nawet księgi zabijają."

Widzicie ten ogień na okładce? Jest tak przyciągający, że ciężko oderwać wzrok. Tajemnicza okładka wprowadza nas w mroczny świat Taylor i Sachy.

W „Tajemnym mieście”, było zdecydowanie więcej fantastyki niż w „Tajemnym ogniu”. Czary, magia, mroczne moce... Książka przesyła nam dreszczyk emocji. Wprowadza nas w świat fantastyki, który chwilami przeraża. Z każdą kolejną stroną obawiamy się tego, czy bohaterowie przetrwają, co się za chwilę stanie. Pojawiają się nowi alchemicy, którzy przedstawiają bohaterom świat demonów, uczą z nimi walczyć i sami pomagają. Akcja w tej książce jest nieprzewidywalna, toczy się bardzo szybko. Ciągle się dzieje coś, co nas wzrusza i przeraża.

Co do fabuły nigdy wcześniej nie spotkałam się wcześniej z takimi tematami. „Tajemny ogień” i „Tajemne miasto”, to pierwsze aż tak pełne fantastyki książki, które czytałam. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z taką jej ilością.

Co do bohaterów, jak każdy by się spodziewał, pokochałam Sachę. Mimo że postacie nie były oklepane, każdy miał swój charakter, wady i zalety. Polubiłam wszystkich (oczywiście poza demonami). Każdy miał jeden cel, zniszczyć demony i to motto łączyło wszystkich bohaterów.

Podsumowując, książka mi się podobała. Nie była oklepana. Jej akcja toczyła się ekspresowo. Nie było czasu na nudę. Czytając ją, czułam się jakbym była w środku i żyła razem z bohaterami. Totalnie odcięła mnie od rzeczywistości. Ukazuje, jakie ważne jest życie, kiedy trzeba, musimy za wszelką cenę o nie walczyć. 


Moja ocena: 10/10 (idealna)

piątek, 7 lipca 2017

Początek wszystkiego

Wydawnictwo: otwarte
Seria: moondrive
Autor: Robyn Shneider
Tłumaczenie: Aga Zano
Ilość stron: 320


Ezra Faulkner jest szkolną gwiazdą. Wzorowy sportowiec, dobrze zbudowany ideał i chłopak, z którym chciałaby być każda dziewczyna. Wszystko się zmienia, gdy zdradza go dziewczyna a auto roztrzaskuje mu kolano. Jego życie zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. Wszystkie plany legły w gruzach. Przyjaciele się od niego odwracają, nie są w stanie odwiedzić go nawet w szpitalu. Na jego drodze staje Cassidy Thorpe. Dziewczyna inna od innych. Pełna życia i szalona. Pokazuje bohaterowi zupełnie inny świat, w którym uczy go żyć i zmienia przeżycia obojga.



"Przenikamy przez cudze życie jak duchy i zostawiamy po sobie wspomnienia o ludziach, którzy tak naprawdę nigdy nie istnieli. (...) Ale koniec końców to my decydujemy, jak inni mają nas widzieć."

Zacznijmy od strony graficznej. Okładka jest piękna. Jeszcze noc, jesień i dwoje ludzi. W moich odczuciach przedstawia nadzieję... początek.



Pani Robyn Shneider debiutowała tą książką. Jak się okazało bardzo dobrze jej poszło. Moim zdaniem urodzona pisarka. Jeśli każda książka będzie coraz lepsza, to dojdzie do idealnej. Przedstawia, że wszystko, co myślimy, że się kończy zaczyna coś nowego. Każda rozterka, kłótnia, smutek jest jaki!s początkiem, może nawet lepszym. Uczy nas, że powinniśmy korzystać z życia, nie tracić życia, nie martwić się i nie stać w miejscu, bo życie mamy jedno, a czas szybko ucieka. Ukazuje też, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Możemy kogoś uznawać za prawdziwego przyjaciela dopóki się nie odwraca. Jednak są ludzie, którzy pomogą w każdej sytuacji.

"Słowa mogą Cię zdradzić, jeżeli wybierzesz niewłaściwe, albo wyrazić mniej niż powinny, jeśli jest ich zbyt wiele."



Tematy w książce były ciekawe, poruszające i życiowe. Chwilami akcja była monotonna, spotykana w młodzieżówkach. Przyjaźń, chłopak, dziewczyna, szkoła. Szczególnie w środku książki była taka "zwykła", jednak im dalej końca tym bardziej mnie zaskakiwała. Jeśli masz ochotę aby książka w pewnym momencie Cię zaskoczyła, jest ona dla Ciebie. Nie spodziewałam się takiego przebiegu spraw i zakończenia. Totalnie mnie zaskoczyło.



Bardzo polubiłam Ezrę. Mimo że był szkolną gwiazdą, w moich oczach nie miał zawyżonego ego. Dziewczyna od początku mnie irytowała. Nie przypadła mi do gustu. Byłej dziewczyny Ezry i jego dawnych przyjaciół również nie darzyłam sympatią. Moją miłość natomiast zdobyli główny bohater oraz Toby.




Reasumując, książka mi się podobała. Napisana lekkim i przyjemnym językiem. Chwilami zabawna ale i smutna. Opisuje sytuacje, które możemy widzieć na codzień, takie jak niepełnosprawność czy odepchnięcie od znajomych. Nie mogę jej polecić lub nie. Każdy ma swoje zdanie, lubi co innego. Ja nie żałuję, że ją przeczytałam. Uświadomiłam sobie, że wszystko nas do czegoś prowadzi. Wszystko jest początkiem.


Moja ocena: 8/10