środa, 24 sierpnia 2016

"Zniszcz ten dziennik wszędzie!"

 Hej Kochani!
Dziś mam dla Was... nie wiem czy można to nazwać recenzją książki. Ostatnio dodaję luźne posty, bo muszę się nacieszyć wakacjami, w końcu za tydzień do szkoły. :(

Tak więc przedstawiam Wam "książkę" "Zniszcz ten dziennik wszędzie". 
Dlaczego wyraz "książka" ujęłam w cudzysłów? Bo to nie jest jakaś twórczość do czytania, utwór literacki. To książka, w której możemy ukazać swoje emocje. Dobra jest szczególnie na nerwy.

Tłumaczenie: Julia Tokarczyk
Tytuł oryginału: Wreck This Journal Everywhere
Data wydania: 20 maja 2015
Liczba stron: 144
Kategoria: rękodzieło


Hmmm... jak ją opisać? Książka zawiera polecenia, które mamy wykonać. Aby wykonać zadania trzeba wyjść na dwór. Dziennik jest mały, więc zmieści się wręcz wszędzie.


Ja na ogół nie niszczę książek, a ją niszczyć trzeba, nawet mocno. Jedno zadanie dotyczyło tego, żeby pójść na spacer, wejść brudnymi butami na jedną ze stron i je o nią wytrzeć, tego nie zrobię na pewno. Albo zadanie, w którym trzeba zaczepić książkę na sznurek i wyjść na spacer ciągnąć ją ze sobą? Trochę wstyd. :D  Niektóre zadania są rzeczywiście fajne, musimy przy nich wykazać się kreatywnym umysłem. Najlepsze są takie, w których trzeba rysować. Wcześniej widziałam u koleżanki większą wersją, szczerze była lepsza, zadania wymagały kreatywności, a nie tylko brudzenia i niszczenia.


Książka jest ładna, mała aby się wszędzie zmieściła, przejrzysta. Kupowałam ją w pośpiechu, poszłam do Rossmana na szybkie zakupy i się na nią natknęłam całkiem przypadkiem, zobaczyłam, że kosztuje 15 złotych, więc się długo nie zastanawiałam, włożyłam do koszyka i popędziłam do kasy. Godzinę później poszłam do Tesco, a tam większa wersja książki w tej samej cenie, bardzo się zdenerwowałam, ale teraz cieszę się, że kupiłam mniejszą wersję, przynajmniej mniej papieru zostanie zmarnowanego. :)



Czy polecam? Jest dobra na nerwy, można się na niej wyżyć, ale kto nie niszczy książek, nie polecam. Ja nie niszczę, więc tej też nie zniszczę najwyżej porysuję. Szkoda mi tego dziennika. :)

Jeszcze dodam, że w Tesco spotkałam promocje książek po 15. Możecie znaleźć między innymi książki Kinga.

Wy macie taki dziennik?
A może chcecie mieć?

Moja ocena: 4/10

12 komentarzy:

  1. Mam jeden podobny. Na szczęście, nie zrobił na mnie jakiejś wielkiej furory.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie za bardzo lubię takie twory, więc zawsze je omijam w sklepach. I też sobie nie wyobrażam tych niektórych zadań z deptaniem książki, ciąganiem itd. - to nie dla mnie. ;)
    Pozdrawiam,
    Amanda Says

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam większą wersję i nie używam go szczerze mówiąc. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj nie przypominaj o szkole :( o "zniszcz ten dziennik" słyszałam wiele nawet sama miałam w rękach ale niw wydaje mi się jakiś super fajny


    Blog o książkach

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta książka na pewno nie jest dla mnie :) Nie lubię takich kreatywnych książeczek :P

    OdpowiedzUsuń
  6. kiedys duzo o tym myslalam ale stweirdzilam ze sobie odpuszcze :P i jakos juz mnie nei ciagnie, pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli tutaj dotarłeś, proszę, skomentuj. Bardzo mnie to motywuje i odwiedzam każdy blog, po którym został ślad.
Spodobał Ci się mój blog? Zaobserwuj.