niedziela, 10 marca 2019

"66 dusz" Mateusz Wieczorek

Powielając zdanie wielu krytyków oraz niektórych dobrych blogerów/recenzentów muszę wspomnieć o tym, że powieści sensacyjne maja już dawno za sobą lata świetności. Osobiście nie jestem fanem tego typu powieści ale rozumiem, że mogą się one podobać. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: służą głównie rozrywce.

Tytuł: „66 dusz”
Autor: Mateusz Wieczorek
Ilość stron: 460
Data Wydania: 2017
Wydawnictwo: Novae Res
Moja ocena: 7/10

Nie łatwo wesprzeć się publikacjami naukowymi odnoszącymi się do tego gatunku. Dla większości badaczy wszystko co można o niej powiedzieć zostało już opisane. Może frustrować to niektórych, ale podzielam ten pogląd. Powieść sensacyjna jak sama nazwa wskazuje ma za zadanie szokować czytelnika poprzez m.in. wartką i pełną zwrotów akcji fabułę, zredukowanie nużących opisów czy wykreowanie postaci tajemniczych, zbuntowanych. Tutaj zatrzymajmy się na chwilę. 

Dużym plusem, za który cenię powieść Mateusza Wieczorka jest umiejętność kreowania postaci. Ponieważ bohaterów powieści fiction, a taką jest 66 dusz, możemy wyróżnić dwie odmienne kategorie wg Henryka Markiewicza:
  • postacie o istotnych cechach i funkcjach podobnych do cech i funkcji jakichś postaci rzeczywistych, podtrzymują zasadę fikcji realnej,
  • postacie fantastyczne z cechami i funkcje wskazujące ich odmienność od postaci rzeczywistych, u  których nich „wszystko jest możliwe”.
Ten podział jest dosyć prosty i zrozumiały, możemy go jak kalkę przyłożyć do wszystkich tekstów z zakresu literatury fiction, jak twierdzi Markiewicz. 
Pragnę o nim wspomnieć, ponieważ w przypadku powieści sensacyjnej 66 dusz, mamy do czynienia z bezbłędnym kreowaniem postaci. Mam przez to na myśli cechy charakteru, którymi szczodrze obdarzył Pan Mateusz na przykład Murka czy papieża. Nie ukrywam, że obie wymienione postaci są moimi ulubieńcami. Obie z nich należą do pierwszej kategorii wedle podziału Markiewicza. Posiadają cechy i funkcje wskazujące na fikcje realną, mogą mieć swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Murek: człowiek prosty, zabawny w swej niewiedzy, momentami odważny a zarazem tchórzliwy (zabójcza mieszanka, zaufajcie mi). Od razu mam w głowie scenę z początku książki. Murek za namową swojego przyjaciela postanawia wraz z nim napaść na bank, podczas którego jest przerażony do tego stopnia, że nie jest w stanie nic powiedzieć. Dosyć groteskowa sytuacja. Z papieżem możemy zrobić podobnie. Jednak jeśli chodzi o Levi’ego Nathana, zdecydowanie mamy do czynienia z drugą kategorią, ponieważ posiada on cechy niezgodne z rzeczywistością, wedle twierdzenia Markiewicza. Powstaje pytanie filozoficzne: czym jest rzeczywistość? Czy rzeczywistość jest obiektywna czy subiektywna? Oczywiście jest subiektywna. Udowadnia to, jak teoria Markiewicza, mimo tego, że pozornie pasuje do powieści fiction, jest mylna. Jej nieuniwersalność sprawia, że można ją obalić samą tylko wiarą (nie w rozumieniu religijnym). Pamiętajmy, że w średniowieczu wierzono w czarownice. Wiecie do czego zmierzam? 
Oto moja refleksja, do której skłonił mnie Mateusz Wieczorek. 

Nie ukrywam, że były momenty gdzie „męczyłem” się z tą książką. Schematyczne opisy i przewidywalne rozwiązania fabularne przyprawiały mnie o ból głowy. Lecz nie brakowało chwil gdy z przejęcia wstrzymywałem oddech. Jedno mogę poradzić przyszłym czytelnikom tej pozycji: nie odkładajcie przeczytania jej „na później”, jeśli już zaczęliście! 66 dusz jest książką, którą trzeba czytać bez dłuższych przerw np. na czas pisania egzaminów semestralnych. Po powrocie do niej, zgubiłem się w fabule przez nagromadzenie wątków i bohaterów. Myliłem imiona i fakty. Nie jest to w żadnym wypadku wadą książki. Bardziej jest to dobra rada dla przyszłych czytelników.

Polecam pozycje zaproponowaną przez Mateusza Wieczorka osobom, które po monotonii dnia codziennego pragną wyrwać się do innego świata, pełnego przygód i wartkiej akcji. Czekających na tajemnice i, od czasu do czasu, soczyste „ku***”. Nie jestem zwolennikiem używania niecenzuralnych słów w literaturze, ponieważ często pisarze, zwłaszcza młodego pokolenia, nie wiedzą w jaki sposób ich używać poprawnie (tak by nie raziło). Mateusz balansuje tutaj na cienkiej granicy pomiędzy kiczem i wulgarnością a smakiem (ze skłonnością ku tej drugiej). 

Reasumując, ww. pozycja jest warta uwagi. Będzie idealna dla konkretnej grupy czytelników, o której już wcześniej wspominałem. Jestem chyba jednak osobą mocniej stąpającą po ziemi. 

Bibliografia: 

Markiewicz H. „Główne problemy wiedzy o literaturze”, Kraków 1965

19 komentarzy:

  1. Mateusz balansuje tutaj na cienkiej granicy pomiędzy kiczem i wulgarnością a smakiem - to jednak mnie zniechęca. Nic bardziej nie irytuje mnie w książkach niż przekleństwa... ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety to książka nie dla mnie :( ale myślę, że znajdzie się tu czytelnik, który skusi się na nią. Świetna recenzja ! 💖

    OdpowiedzUsuń
  3. Swietna recenzja. Jestem zaintrygowana

    OdpowiedzUsuń
  4. zdecydowanie coś dla mnie! Muszę nieco odciąć się od codzienności i uciec w inny świat;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chętnie przeczytam tę książkę. Jestem jej ciekawa. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Raczej sobie odpuszczę. Nie czuję się zainteresowana na tyle, by po nią sięgać :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapowiada się ciekawie, jednak to nie do końca mój klimat.

    OdpowiedzUsuń
  8. Również odpuszczę sobie tę książkę. Średnio mnie zainteresowała, a i tak ma co czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wiem czy to pozycja dla mnie. Chyba mam do czytania za dużo książek, których jestem pewna, żeby sięgać po taką niewiadomą...

    OdpowiedzUsuń
  10. Przeczytałam recenzję i mimo, iż ksiązki nie kojarzę, nie czytałam, nie słyszałam to chyba niestety to się nie zmieni. Nic mnie w niej nie pociąga.

    OdpowiedzUsuń
  11. Książka zdecydowanie nie dla mnie. Nie zainteresowała mnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Tytuł brzmi ciekawie, ale to chyba jedyna rzecz, która mnie tutaj interesuje.

    OdpowiedzUsuń
  13. Myślę, że mogłabym się na nią skusić. :)

    Pozdrawiam serdecznie ♥♥
    Nie oceniam po okładkach

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja właśnie jestem tym typem czytelnika, o którym piszesz. Lubię wyrwać się do innego świata i książka nawet nawet mnie kusi. Swoją drogą bardzo ciekawa recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Sensacja ze schematycznym rozwiązaniem fabularnym to najgorsze zło...

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawa jestem świata wykreowanego przez autora, więc tytuł zapisuję i będę się za nim rozglądała :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie mam bladego pojęcia, czego mogłabym się spodziewać po tej książce. Ale mam jakieś nieodparte wrażenie, że zgubili na okładce jedną szóstkę ;)


    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam mieszane uczucia, ale ciekawość chyba zwycięży :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Jeśli tutaj dotarłeś, proszę, skomentuj. Bardzo mnie to motywuje i odwiedzam każdy blog, po którym został ślad.
Spodobał Ci się mój blog? Zaobserwuj.